• Wpisów: 57
  • Średnio co: 53 dni
  • Ostatni wpis: 7 dni temu, 00:43
  • Licznik odwiedzin: 4 845 / 3076 dni
 
nie-zyjaca
 
(nie)żyjąca: Powiedz mi, jak mam w to wszystko uwierzyć
Powiedz mi
Jak wierzyć.

Słucham sobie mojej kochanej Beatki Kozidrak i myślę, że lepiej by było mieć na niej krasza, nie na kimś innym. Szkoda, że Beatka teraz już dla mnie za stara, hm?

Żmija napisała do mnie kolejną wiadomość. Najpierw na urodziny, jeden sms, "wszystkiego najlepszego". Nie poddaje się. I teraz, kilka dni temu - wysłała plik AUDIO. W którym mówi do mnie. Jak u niej cudownie, jak ma faceta, jak ścięła włosy i jest wegetarianką, jak się zmieniła i całe jej życie. Na lepsze. Ma super pracę. I chce się ze mną spotkać. I "nie podda się, dopóki się nie spotkamy". Aż się z tego śmiałam. Że chce porozmawiać na neutralnym gruncie, bez tych wszystkich emocji między nami. Że nigdy nie mówi o mnie do RAFAŁA źle.

Odpisałam jej pierwszy raz. Pasywno agresywnie; że nie spotkam się z nią, nie chcę i jeżeli chce coś powiedzieć, niech napisze to w jeszcze jednym mailu i zniknie.

Odpisała. Jak? Przestało być słodko pierdząco; widziałam, że moje podejście zmieniło jej podejście w sekundę. Napisała "Jeżeli ktoś się trzęsie, gdy ma cię dotknąć, prawdopodobnie się ciebie brzydzi." mając na myśli mnie. Oczywiście jak zwykle, że żałuje tych 6 lat, że tylko dlatego jest wdzięczna, że ją zostawiłam i poznała Rafała. I kilka innych gorzkich słów. A następnie drugiego maila. Z jeszcze większą ilością gorzkich słów. Wyobrażacie sobie, co by było, gdybym się z nią spotkała i gdyby powiedziała mi to w twarz? Zwabiła mnie. Odpisałam, że brak mi słów na to, jaką jest manipulantką i tyle.

Było ciężko. Ale mam przyjaciółkę, tę, którą zostawiłam lata temu dla Żmii, tę, którą odwiedziłam i było miło. Rozwinęła się troszkę ta przyjaźń i jestem bardzo wdzięczna. Pomogła mi jakoś przejść powrót do przeszłości z tymi mailami.

Tęsknię za czasami, kiedy była mną zauroczona... Bo teraz ja jestem nią, ale minął czas i czuję, że nie mam szans. Ma teraz w głowie jakiegoś chłopca. I nie jestem zła. Jestem oczywiście w środku zazdrosna, ale nie pozwolę na to, żeby taka toksyczność jak kiedyś ze Żmiją, wkroczyła do tej relacji. Muszę uważać, żeby tego nie rozwalić.

Ale pomyśleć sobie, że kiedyś, gdybym została z nią, coś mogłoby z tego być. Może teraz byłybyśmy razem? Straszną mam o to sól. Jej o tym mówię w kategoriach przyjaźni oczywiście, ale wiele razy mówiłam, że żałuję i nie wybaczę sobie tego. Teraz jestem na dziwniej fali myślenia tylko o niej. Nie cierpię tego, ale myślę, że z czasem mi przejdzie. Kłócę się w sobie między próbowaniem i sugestiami, a między całkowitą rezygnacją. oczywiście, powinnam zrezygnować, jeśli będzie miała faceta. Ale do tego czasu...? Nie wiem. Mimo to, nawet jeżeli uczucie miałabym w sobie zdusić, jestem wdzięczna za to, że nietoksyczna osoba jest w moim życiu i mogę o niej myśleć. I mogę z nią rozmawiać.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego